Łosiowe dębowiaczki

Witajcie
Oj miałam nie lada problem w tym miesiącu z wyzwaniem u Danusi. Pomysłów wiele ale czasu niestety na ich wykonanie brak . Od wtorku szykuje się remont w domu , więc już prawie wszystkie przydasie powynosiłam w kartonach na strych ,gdy przypomniało mi się ,że nie mogę odpuścić w tym miesiącu wyzwania z dębowiaczkiem. Z tego co miałam pod ręką zrobiłam dwie kartki nie wiem czy szefowa zaliczy jeśli nie to trudno ,ale brązów w moich karteczkach pod dostatkiem a i niewielkie ilości złota są,,,

Mam nadzieję ,że zostanie zaliczone , a jeśli nie to może chociaż praca z rolek po papierze -toaletowym zwanym przejdzie . Chociaż tutaj też podpadłam , bo nie zrobiłam zdjęcia z bałaganu i pociętych rolek . Danusiu przepraszam, ale naprawdę nie miałam kiedy, ale to naprawdę są pocięte rolki na paski pół centymetrowe , sklejone i pomalowane. Bardzo podobają mi się jako ozdobniki do prezentów więc pewnie jeszcze kiedyś powstanie niejedna taka gwiazdka. Brązowy kolor lubię średnio , chyba że w czekoladzie wtedy to i owszem jak najbardziej może być :)

Gwiazdki są trzy bo , potrzebne było mi miejsce do umieszczenia kartki

To tyle jeśli chodzi o moją kreatywność w tym miesiącu. Na około miesiąc zostaję odcięta od internetu , więc do zobaczenia mam nadzieję w grudniu. Pozdrawiam Was bardzo ciepło i dziękuję ,że zaglądacie i zostawiacie po sobie ślad w postaci komentarza  :)

Mega niespodzianka

Jakiś czas temu w pewien ponury i pochmurny dzień , w taki co to nic nikomu się nie chce i wszystkiego ma się dosyć i wszystko jest bez sensu , w drzwiach stanęła Pani listonosz z niespodziewaną  przesyłką. Niczego nie zamawiałam więc przesyłka wydała mi się bardzo tajemnicza i otwierałam ją lekko zaintrygowana. To co ukazało się moim oczom , przyprawiło mnie o zawrót głowy i wielką niemalże dziecięcą radość. Niespodzianka bowiem była od Ani , która prowadzi bloga Płonące Motyle .Ania to niezwykła osoba , ma ogromnie szczodre serce i czułam się wielce zakłopotana tak dużą ilością prezentów. Aniu bardzo dziękuję nie wiem czym sobie zasłużyłam ….Zapraszam Was do podziwiania upominków od Ani i możecie mi zazdrościć :) Na początek piękna karteczka , Ania ma chyba szósty zmysł  bo uwielbiam słoneczniki

Całe mnóstwo przydasi, chyba wszystkie lubimy je dostawać

I cudowna biżuteria wykonana przez Anię

Teraz codziennie mogę występować w innych kolczykach :)

Kiedy myślałam że to już koniec niespodzianek moim oczom ukazało się jeszcze takie cudo . Piękny adresownik

I na koniec pochwalę się jeszcze cudownym rysunkiem od synka Ani , Szymona. Bardzo Dziękuję za tak piękny obrazek :) Zdjęcia podkradłam od Ani , ponieważ moje nie byłyby tak ładne , a chciałam Wam pokazać jakie cudeńka otrzymałam. Jeśli podobają Wam się moje prezenty to podpowiem Wam że na blogu Ani do 30 listopada trwa candy , więc spróbujcie , może dopisze Wam szczęście . Pozdrawiam Was bardzo ciepło z Biebrzmilskiej krainy

Magiczne Kartkowanie

Witajcie
Dziś chciałabym Wam coś opowiedzieć ale tak trochę inaczej ……bo w formie notki jaką kilka dni temu zrobiłam do lokalnej gazety …. Przygotujcie sobie kubek z ciepłą kawką lub herbatką i zapraszam do lektury .
Kartkowanie magiczne …
Na początku października w remizie strażackiej we wsi Jaziewo odbyło się spotkanie pań z okolicznych miejscowości. Celem spotkania było własnoręczne wykonanie kartek z pozdrowieniami dla dzieci z oddziału onkologii w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Kartkowa akcja zrodziła się spontanicznie . Po sierpniowym festynie w Jaminach , ciągle z tyłu głowy miałam hasło, które towarzyszyło temu wydarzeniu „ Razem dla dobra „ . Piękne słowa , fajna idea , ale co dalej? Czy to zwykły slogan rzucony na potrzeby jednej uroczystości czy faktycznie realnie można kontynuować tę myśl i kolejny raz zrobić coś dla wspólnego dobra. A jeśli zrobić, to co to ma być ? Czy powinnam zrobić coś sama , czy wspólnie z innymi . Obawiałam się wyjść z inicjatywą nie wiedząc czy inni myślą tak samo. Wydawało mi się ,że lepiej dać spokój i się nie narzucać. Ludzie w dzisiejszym świecie mają przecież tak mało czasu. Ciągle zagonieni , pogrążeni we własnych sprawach, zapracowani . Robienie czegoś dla innych mogą uznać za zbędne , niepotrzebne , banalne . A ja co mogę komuś ofiarować , skoro nieustannie potrzebuję pomocy drugiej osoby. Takie i podobne myśli kłębiły się w mojej głowie . I wtedy zupełnie przypadkiem trafiłam na stronę fundacji „ Pomóż im”, która powstała po to by dbać o dobro chorych dzieci , pacjentów Kliniki Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego W Białymstoku. Patrząc na zdjęcia dzieciaków zrodziła się we mnie potrzeba ofiarowania im chociaż odrobiny radości w tym ciężkim i bolesnym dla nich czasie. Postanowiłam ,że wykonam dla kilkorga kartki z pozdrowieniami , tak aby wiedziały, że są ludzie którzy wspierają je w tym trudnym dla nich i ich rodzin doświadczeniu. Wykonałam trzy kartki , które miałam wysłać następnego dnia, gdy nieoczekiwanie zadzwonił telefon . Po krótkiej wymianie zdań rozmówczyni zaciekawiona moją kartkową inicjatywą zaproponowała pomoc. I tak oto umówiłyśmy się na kartkowanie w Jaziewie , aby akcją objąć wszystkie dzieci będące pacjentami oddziału . Początkowo byłam sceptycznie nastawiona i pełna obaw. Panie w ciągu tygodnia mają wiele zajęć i niezręcznie było proponować spotkanie w jedyny dzień wolny od pracy, który powinny spędzić wypoczywając w gronie rodzinnym. Jakież więc było moje zdziwienie , gdy na spotkanie stawiły się pełne zapału i chęci do pracy . Uśmiechnięte i radosne tworzyły piękne kartki wkładając w to całe serce i umiejętności . Z wielkim skupieniem i precyzją kleiły , wycinały i malowały , wyczarowując bajkowe ilustracje. W ciągu 3 godzin wykonałyśmy kartki dla wszystkich dzieciaków. Takiego zaangażowania i ładunku pozytywnej energii nie doświadczyłam od bardzo dawna. Kolejny raz miałam okazję umocnić się w przekonaniu ,że wystarczy iskra , aby stworzyć coś dobrego . Robiąc kartki sama wywołałabym uśmiech na twarzy trójki dzieci , ale zapalając w ludzkich sercach chęć czynienia dobra daliśmy radość małym pacjentom całego oddziału. Dzięki wspólnemu działaniu dzieci choć na chwilkę zapomniały o bólu, strachu i chorobie. Nikt z nas nie ma tak mało ,żeby nie móc podzielić się dobrem z drugim człowiekiem. Wystarczyło kilku wspaniałych , empatycznych ludzi , kilka kolorowych bloków , kolorowych naklejek i pojawiło się coś co dało radość obydwu stronom , ofiarodawcy i obdarowanemu. Oprócz prześlicznych kartek z mnóstwem pozytywnych myśli i szczerych życzeń każde dziecko dostało malowankę i puzzle . Te drobne prezenty choć na chwilę pozwolą przenieść się dzieciom w beztroski świat zabawy, którego tak bardzo brakuje im w tym trudnym czasie choroby. Jestem niezwykle wdzięczna i pragnę z całego serca podziękować Pani Małgorzacie Kunda za dobrą energię i pomoc w zorganizowaniu tak twórczego spotkania oraz za kolorowanki , które przekazała małym pacjentom . Paniom Agacie Koronkiewicz, Małgosi Klukowskiej, Dorocie Kalinowskiej, Basi Jarmoszko , Agnieszce Guziejko, Ani Matyskieła , Justynie Usnarskiej i Małgosi Kunda za wykonanie niezwykle bajkowych i kolorowych kartek oraz pani Reni Kosakowskiej za pomoc w układaniu życzeń i słów otuchy zamieszczonych wewnątrz kart . Dziękuję również Pani Katarzynie Waszkiewicz za pomoc finansową przy zakupie prezentów , oraz osobom ze Stowarzyszenia Inicjatyw Lokalnych Biebrza w Jaminach za sponsorowanie znacznej części układanek , które sprawiły mnóstwo radości dzieciakom. Bardzo się cieszę ,że Stowarzyszenie  jest otwarte i wsparło również tego typu  inicjatywę . Chciałabym także bardzo serdecznie podziękować mojej dziewięcioletniej bratanicy Julii , która od samego początku dopingowała mnie , niosła pomoc i z wielkim zaangażowaniem tworzyła wspólnie z nami , a w fazie końcowej dzielnie pomagała w pakowaniu i wysyłce wszystkich prezentów . Serdecznie uśmiecham się także do 5 miesięcznego Jasia Usnarskiego , który wraz z mamą przybył na spotkanie i dzielnie nam pomagał . Wszystkie te osoby sprawiły , że razem udało nam się zrobić coś dobrego ,bo jak mówi Romainn Rolland „Dobro to nie jest wiedza , to jest czyn”. I właśnie za ten czyn dziękuję wszystkim którzy dołączyli do Kartkowania i uwierzyli w to , że czyniąc dobro , czynimy świat odrobinę lepszym .

Do obejrzenia finału naszego kartkowania zapraszam Was na stronę
http://pomozim.org.pl/magiczne-kartki-dla-maluchow-z-onkolandii/

Dziękuję także Kindze z bloga Lawendowa Manufaktura za stos fajnych serwetek które posłużyły mi jako obrazki do robienia kartek . Mam cichą nadzieję ,że niebawem ponownie uda mi się zorganizować podobne spotkanie , bo to daje pozytywnego kopa do działania. Życzę Wam dobrej niedzieli :)

Pudełko

Witajcie
Tak jak większość z Was mam chorobę chomikową .Chomikuję i nie wyrzucam no bo może kiedyś na coś się przyda. To dość kłopotliwa dolegliwość bo wszystkie wolne miejsca są zapełnione papierkami , tasiemkami etc . Kilka miesięcy temu zostawiłam sobie pudełko po toffifee. Ostatnio przeglądając szafkę chciałam je wyrzucić no bo skoro leżało tak długo to się pewnie nie przyda , ale odruch chomikowania był silniejszy i pudełko zostało . I kilka dni temu wreszcie się doczekało i bardzo mi się przydało. Pierwszy raz w życiu robiłam takie pudełko więc wybaczcie niedociągnięcia . Moje pudełko zgłaszam do Danusinej Zabawy

Najpierw surowe :)

A następnie już zbombardowane …

I to tyle na dzisiaj .Pozdrawiam Was pogodnie z deszczowej Biebrzmilskiej Krainy :)

Serce Ci niosę w podzięce :)

Witajcie
Nie wiem jak wy ,ale ja mam coraz większy kłopot z wykonywaniem prac dla naszej Danusi. W tym miesiącu zaskoczyła mnie na maksa. Z cętkami jeszcze jakoś batalię wygrałam ,ale pawie oczka , no tu prawie ,że poległam. Pawia nie uszyję , biżuterii nie wydziergam o malowaniu też nie było mowy . Pomyślałam ,że chyba pora przyznać się do porażki i dać sobie spokój w tym miesiącu. Niespodziewanie jednak dla mnie samej zaistniała potrzeba wykonania czegoś drobnego w dowód mojej ogromnej wdzięczności za okazane serce chorym dzieciom z oddziału onkologicznego ( o tym napiszę Wam za jakiś czas oddzielnego posta) W domu nie miałam nic, a że był weekend i do miasta daleko znalazłam tylko serce ze sklejki i serwetkę , na której motywy kojarzą mi się z pawim oczkiem , ale co ważniejsze pasują kolorystycznie do wyzwania naszej szefowej

do kompletu poczyniłam od razu zakładkę do książki :)

Pawie pióra uwielbiam , kojarzą mi się z niezwykłą elegancją i dostojeństwem . Niestety nie mam nic z motywem pawich piór , więc ponownie wychodzi na to że tak jak cętki , tak i pawie oczka preferuję tylko w przyrodzie.

Piękny prawda ?

Pozdrawiam Was ciepło z płaczącej deszczem Biebrzmilskiej Krainy

Wrzesień na brązowo

Kochani witajcie ponownie . Od wczoraj nie minęło dużo czasu a ja zjawiam się ponownie , za sprawą wyzwania na blogu Gosi. Całkiem o nim zapomniałam i przypomniałam sobie dosłownie przed godziną że wyzwanie jest do dziś . Mało czasu zostało a musi być na szybko i na brązowo. Padło więc na bobry. Jakoś tak w ostatnich moich postach królują zwierzaki najpierw kot , bataliony no a teraz bobry. Zrobiłam dwa bobrowe  magnesy mam nadzieję że praca jest wystarczająco brązowa :)

I jeszcze banerek żeby stało się zadość tradycji  :)

To dziś tyle .Pozdrawiam i życzę miłego weekendu .

Batalia z batalionami

Witajcie
Nawet nie wiecie jaką przeszłam batalię ,żeby w tym miesiącu zrobić pracę dla Danusi. Najpierw nie było weny i pomysłu , a później jak już wiedziałam co chcę zrobić to się okazało ,że nie mam na stanie wszystkich potrzebnych przydasi. I znów musiałam zacząć kombinować od początku. Przeglądając moje zasoby znalazłam dwa niedokończone bataliony, które kiedyś ze złości wrzuciłam na dno szuflady ( jednemu podczas mocowania do deseczki złamała się noga i nie miałam cierpliwości wtedy jej naprawiać ) Teraz też nie ,więc zgięłam delikatnie drucikową nogę i wsadziłam jednego do gniazda żeby wysiadywał jajka .Pracę zgłaszam na wrześniowe wyzwanie u Danusi chociaż powiem Wam ,że tak ciężko jak w tym miesiącu to jeszcze nigdy nie było :)

Podobno ich ubarwienie jest tak zmienne, że nie spotyka się dwóch identycznie wyglądających ptaków. A cętki bataliony faktycznie posiadają . Swoją drogą opis tych ptaków jest bardzo interesujący .

Ja cętek nie lubię tzn lubię ale tylko na żywych ,pięknych zwierzakach. Pozdrawiam Was serdecznie z jesiennej Biebrzmilskiej Krainy

Różowy kot na pocieszenie

Witajcie
To już ostatni dzień wakacji. W jakim jesteście nastroju . Mnie się z tego powodu zdecydowanie popsuł humor. I na poprawę samopoczucia  uszyłam różowego kota . Podobno na dobry humor trzeba zakładać różowe okulary, ale ,że takimi nie dysponuję to będę patrzeć na różowego kota , który przy okazji wędruje na sierpniowe wyzwanie do Gosi

,Wybaczcie jakość zdjęć ,ale jest pochmurno ,a nie mam czasu żeby zrobić zdjęcie na zewnątrz :) Pozdrawiam Was optymistycznie z Biebrzmilskiej Krainy