Noworoczne wyzwanie na przełamanie lodów

Witajcie
Przede wszystkim to chciałabym życzyć Wam Szczęśliwego Nowego 2017 Roku. Aby był kreatywny, twórczy i pełen pasjonujących wrażeń. Jak tylko zobaczyłam wyzwanie u Danusi od razu skojarzyło mi się z myszkami . Nie bardzo przepadam za tymi stworzonkami ,ale ich szycie to zupełnie inna sprawa. Pomyślałam sobie że to wyzwanie będzie moim wyzwaniem noworocznym,żeby przełamać moją niechęć do tych zwierzątek . Tak się rozpędziłam ,że zamiast jednej powstało całe stadko strasznie przyjemnie się je robi  . Nie wiedziałam , którą Wam pokazać , więc pokażę wszystkie a szefowa niech sama zadecyduje ,którą zabrać do końcowego kolażu.

I jeszcze jedna myszka chociaż ona chyba się nie załapie ponieważ ma troszkę niebieskiego a tego nie należało łączyć z żółtym .

W trakcie sesji zdjęciowej zaczął padać śnieg , więc temu na nich tyle śniegu. Kolor szary muszę Wam powiedzieć że bardzo lubię po remoncie mam nawet jedną ścianę w tym kolorze w mojej szafie też dominuje szarość.

Kochane mam do Was prośbę może macie do odstąpienia lub odsprzedania troszkę suszonych polnych kwiatów. Potrzebuję zrobić kilka ramek na podziękowania i do tego potrzeba mi koniecznie polnych lub ogródkowych suszonych kwiatków , takich które da się umieścić za szybką ramki . Jeśli macie i bylibyście skłonni się podzielić to proszę piszcie na maila . Ściskam Was cieplutko z zaśnieżonej Biebrzmilskiej Krainy

Dzyń , dzyń dzwonią dzwonki

Witajcie to już ostatnia wolna chwila przed świętami , więc korzystam z niej i przychodzę do Was ze świątecznymi życzeniami. Na zbliżające się święta
życzę Wam nadziei, własnego skrawka nieba,
zadumy nad płomieniem świecy,
filiżanki dobrej, pachnącej kawy,
piękna poezji, muzyki,
pogodnych świąt zimowych,
odpoczynku, zwolnienia oddechu,
nabrania dystansu do tego, co wokół,
chwil roziskrzonych kolędą,
śmiechem i wspomnieniami.
Wesołych świąt!

I jeszcze pokażę Wam kartkę którą zrobiłam na zabawę w Szufladzie

I  banerek do zabawy Kochani dziękuję ,że do mnie zaglądacie do zobaczenia po świętach . Świąteczne uściski przesyła Wam cała Biebrzmilska kraina

Witajcie
Oj dawno mnie już tutaj nie było , wszystko przez remont , który się przedłużył i już myślałam ,że nie dotrwam do końca bez tworkowania. Nawet nie wiecie jak mi było ciężko wytrzymać przez ten czas bez szycia , klejenia i malowania. Ale ,żeby tak zupełnie nie wypaść z rytmu na czas remontu zostawiłam sobie kanwę i nitki i wyszyłam dwa malutkie obrazki ,które pokażę Wam innym razem. Dziś natomiast przychodzę do Was z pracą , która powstała na wyzwanie grudniowe dla Danusi. Chyba jako jedna z nielicznych nie zrobiłam świątecznej pracy na wyzwanie ale duch świąt w całym tym remontowym rozgardiaszu zupełnie mnie opuścił :( Zmalowałam białą herbaciarkę z zielonym imbryczkiem jako dekoracją i tyle musi wystarczyć. Ach i jeszcze bałwankowa kartka ale tej to mi szefowa pewnie nie zaliczy bo dużo w niej niebieskiego , ale niech będzie skoro już powstała. Wybaczcie że tak mnie mało u Was , ale może po świętach nadrobię . dobra pokazuję co wytworkowałam i znikam ….

 

Za bielą nie przepadam , chyba ,że w przyrodzie ,wiecie białe płatki śniegu i na całej połaci śnieg , wszędzie śnieg ….zima 370Dziękuję za Waszą obecność i mam nadzieję do szybkiego zobaczenia :)

Łosiowe dębowiaczki

Witajcie
Oj miałam nie lada problem w tym miesiącu z wyzwaniem u Danusi. Pomysłów wiele ale czasu niestety na ich wykonanie brak . Od wtorku szykuje się remont w domu , więc już prawie wszystkie przydasie powynosiłam w kartonach na strych ,gdy przypomniało mi się ,że nie mogę odpuścić w tym miesiącu wyzwania z dębowiaczkiem. Z tego co miałam pod ręką zrobiłam dwie kartki nie wiem czy szefowa zaliczy jeśli nie to trudno ,ale brązów w moich karteczkach pod dostatkiem a i niewielkie ilości złota są,,,

Mam nadzieję ,że zostanie zaliczone , a jeśli nie to może chociaż praca z rolek po papierze -toaletowym zwanym przejdzie . Chociaż tutaj też podpadłam , bo nie zrobiłam zdjęcia z bałaganu i pociętych rolek . Danusiu przepraszam, ale naprawdę nie miałam kiedy, ale to naprawdę są pocięte rolki na paski pół centymetrowe , sklejone i pomalowane. Bardzo podobają mi się jako ozdobniki do prezentów więc pewnie jeszcze kiedyś powstanie niejedna taka gwiazdka. Brązowy kolor lubię średnio , chyba że w czekoladzie wtedy to i owszem jak najbardziej może być :)

Gwiazdki są trzy bo , potrzebne było mi miejsce do umieszczenia kartki

To tyle jeśli chodzi o moją kreatywność w tym miesiącu. Na około miesiąc zostaję odcięta od internetu , więc do zobaczenia mam nadzieję w grudniu. Pozdrawiam Was bardzo ciepło i dziękuję ,że zaglądacie i zostawiacie po sobie ślad w postaci komentarza  :)

Mega niespodzianka

Jakiś czas temu w pewien ponury i pochmurny dzień , w taki co to nic nikomu się nie chce i wszystkiego ma się dosyć i wszystko jest bez sensu , w drzwiach stanęła Pani listonosz z niespodziewaną  przesyłką. Niczego nie zamawiałam więc przesyłka wydała mi się bardzo tajemnicza i otwierałam ją lekko zaintrygowana. To co ukazało się moim oczom , przyprawiło mnie o zawrót głowy i wielką niemalże dziecięcą radość. Niespodzianka bowiem była od Ani , która prowadzi bloga Płonące Motyle .Ania to niezwykła osoba , ma ogromnie szczodre serce i czułam się wielce zakłopotana tak dużą ilością prezentów. Aniu bardzo dziękuję nie wiem czym sobie zasłużyłam ….Zapraszam Was do podziwiania upominków od Ani i możecie mi zazdrościć :) Na początek piękna karteczka , Ania ma chyba szósty zmysł  bo uwielbiam słoneczniki

Całe mnóstwo przydasi, chyba wszystkie lubimy je dostawać

I cudowna biżuteria wykonana przez Anię

Teraz codziennie mogę występować w innych kolczykach :)

Kiedy myślałam że to już koniec niespodzianek moim oczom ukazało się jeszcze takie cudo . Piękny adresownik

I na koniec pochwalę się jeszcze cudownym rysunkiem od synka Ani , Szymona. Bardzo Dziękuję za tak piękny obrazek :) Zdjęcia podkradłam od Ani , ponieważ moje nie byłyby tak ładne , a chciałam Wam pokazać jakie cudeńka otrzymałam. Jeśli podobają Wam się moje prezenty to podpowiem Wam że na blogu Ani do 30 listopada trwa candy , więc spróbujcie , może dopisze Wam szczęście . Pozdrawiam Was bardzo ciepło z Biebrzmilskiej krainy

Magiczne Kartkowanie

Witajcie
Dziś chciałabym Wam coś opowiedzieć ale tak trochę inaczej ……bo w formie notki jaką kilka dni temu zrobiłam do lokalnej gazety …. Przygotujcie sobie kubek z ciepłą kawką lub herbatką i zapraszam do lektury .
Kartkowanie magiczne …
Na początku października w remizie strażackiej we wsi Jaziewo odbyło się spotkanie pań z okolicznych miejscowości. Celem spotkania było własnoręczne wykonanie kartek z pozdrowieniami dla dzieci z oddziału onkologii w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Kartkowa akcja zrodziła się spontanicznie . Po sierpniowym festynie w Jaminach , ciągle z tyłu głowy miałam hasło, które towarzyszyło temu wydarzeniu „ Razem dla dobra „ . Piękne słowa , fajna idea , ale co dalej? Czy to zwykły slogan rzucony na potrzeby jednej uroczystości czy faktycznie realnie można kontynuować tę myśl i kolejny raz zrobić coś dla wspólnego dobra. A jeśli zrobić, to co to ma być ? Czy powinnam zrobić coś sama , czy wspólnie z innymi . Obawiałam się wyjść z inicjatywą nie wiedząc czy inni myślą tak samo. Wydawało mi się ,że lepiej dać spokój i się nie narzucać. Ludzie w dzisiejszym świecie mają przecież tak mało czasu. Ciągle zagonieni , pogrążeni we własnych sprawach, zapracowani . Robienie czegoś dla innych mogą uznać za zbędne , niepotrzebne , banalne . A ja co mogę komuś ofiarować , skoro nieustannie potrzebuję pomocy drugiej osoby. Takie i podobne myśli kłębiły się w mojej głowie . I wtedy zupełnie przypadkiem trafiłam na stronę fundacji „ Pomóż im”, która powstała po to by dbać o dobro chorych dzieci , pacjentów Kliniki Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego W Białymstoku. Patrząc na zdjęcia dzieciaków zrodziła się we mnie potrzeba ofiarowania im chociaż odrobiny radości w tym ciężkim i bolesnym dla nich czasie. Postanowiłam ,że wykonam dla kilkorga kartki z pozdrowieniami , tak aby wiedziały, że są ludzie którzy wspierają je w tym trudnym dla nich i ich rodzin doświadczeniu. Wykonałam trzy kartki , które miałam wysłać następnego dnia, gdy nieoczekiwanie zadzwonił telefon . Po krótkiej wymianie zdań rozmówczyni zaciekawiona moją kartkową inicjatywą zaproponowała pomoc. I tak oto umówiłyśmy się na kartkowanie w Jaziewie , aby akcją objąć wszystkie dzieci będące pacjentami oddziału . Początkowo byłam sceptycznie nastawiona i pełna obaw. Panie w ciągu tygodnia mają wiele zajęć i niezręcznie było proponować spotkanie w jedyny dzień wolny od pracy, który powinny spędzić wypoczywając w gronie rodzinnym. Jakież więc było moje zdziwienie , gdy na spotkanie stawiły się pełne zapału i chęci do pracy . Uśmiechnięte i radosne tworzyły piękne kartki wkładając w to całe serce i umiejętności . Z wielkim skupieniem i precyzją kleiły , wycinały i malowały , wyczarowując bajkowe ilustracje. W ciągu 3 godzin wykonałyśmy kartki dla wszystkich dzieciaków. Takiego zaangażowania i ładunku pozytywnej energii nie doświadczyłam od bardzo dawna. Kolejny raz miałam okazję umocnić się w przekonaniu ,że wystarczy iskra , aby stworzyć coś dobrego . Robiąc kartki sama wywołałabym uśmiech na twarzy trójki dzieci , ale zapalając w ludzkich sercach chęć czynienia dobra daliśmy radość małym pacjentom całego oddziału. Dzięki wspólnemu działaniu dzieci choć na chwilkę zapomniały o bólu, strachu i chorobie. Nikt z nas nie ma tak mało ,żeby nie móc podzielić się dobrem z drugim człowiekiem. Wystarczyło kilku wspaniałych , empatycznych ludzi , kilka kolorowych bloków , kolorowych naklejek i pojawiło się coś co dało radość obydwu stronom , ofiarodawcy i obdarowanemu. Oprócz prześlicznych kartek z mnóstwem pozytywnych myśli i szczerych życzeń każde dziecko dostało malowankę i puzzle . Te drobne prezenty choć na chwilę pozwolą przenieść się dzieciom w beztroski świat zabawy, którego tak bardzo brakuje im w tym trudnym czasie choroby. Jestem niezwykle wdzięczna i pragnę z całego serca podziękować Pani Małgorzacie Kunda za dobrą energię i pomoc w zorganizowaniu tak twórczego spotkania oraz za kolorowanki , które przekazała małym pacjentom . Paniom Agacie Koronkiewicz, Małgosi Klukowskiej, Dorocie Kalinowskiej, Basi Jarmoszko , Agnieszce Guziejko, Ani Matyskieła , Justynie Usnarskiej i Małgosi Kunda za wykonanie niezwykle bajkowych i kolorowych kartek oraz pani Reni Kosakowskiej za pomoc w układaniu życzeń i słów otuchy zamieszczonych wewnątrz kart . Dziękuję również Pani Katarzynie Waszkiewicz za pomoc finansową przy zakupie prezentów , oraz osobom ze Stowarzyszenia Inicjatyw Lokalnych Biebrza w Jaminach za sponsorowanie znacznej części układanek , które sprawiły mnóstwo radości dzieciakom. Bardzo się cieszę ,że Stowarzyszenie  jest otwarte i wsparło również tego typu  inicjatywę . Chciałabym także bardzo serdecznie podziękować mojej dziewięcioletniej bratanicy Julii , która od samego początku dopingowała mnie , niosła pomoc i z wielkim zaangażowaniem tworzyła wspólnie z nami , a w fazie końcowej dzielnie pomagała w pakowaniu i wysyłce wszystkich prezentów . Serdecznie uśmiecham się także do 5 miesięcznego Jasia Usnarskiego , który wraz z mamą przybył na spotkanie i dzielnie nam pomagał . Wszystkie te osoby sprawiły , że razem udało nam się zrobić coś dobrego ,bo jak mówi Romainn Rolland „Dobro to nie jest wiedza , to jest czyn”. I właśnie za ten czyn dziękuję wszystkim którzy dołączyli do Kartkowania i uwierzyli w to , że czyniąc dobro , czynimy świat odrobinę lepszym .

Do obejrzenia finału naszego kartkowania zapraszam Was na stronę
http://pomozim.org.pl/magiczne-kartki-dla-maluchow-z-onkolandii/

Dziękuję także Kindze z bloga Lawendowa Manufaktura za stos fajnych serwetek które posłużyły mi jako obrazki do robienia kartek . Mam cichą nadzieję ,że niebawem ponownie uda mi się zorganizować podobne spotkanie , bo to daje pozytywnego kopa do działania. Życzę Wam dobrej niedzieli :)

Pudełko

Witajcie
Tak jak większość z Was mam chorobę chomikową .Chomikuję i nie wyrzucam no bo może kiedyś na coś się przyda. To dość kłopotliwa dolegliwość bo wszystkie wolne miejsca są zapełnione papierkami , tasiemkami etc . Kilka miesięcy temu zostawiłam sobie pudełko po toffifee. Ostatnio przeglądając szafkę chciałam je wyrzucić no bo skoro leżało tak długo to się pewnie nie przyda , ale odruch chomikowania był silniejszy i pudełko zostało . I kilka dni temu wreszcie się doczekało i bardzo mi się przydało. Pierwszy raz w życiu robiłam takie pudełko więc wybaczcie niedociągnięcia . Moje pudełko zgłaszam do Danusinej Zabawy

Najpierw surowe :)

A następnie już zbombardowane …

I to tyle na dzisiaj .Pozdrawiam Was pogodnie z deszczowej Biebrzmilskiej Krainy :)

Serce Ci niosę w podzięce :)

Witajcie
Nie wiem jak wy ,ale ja mam coraz większy kłopot z wykonywaniem prac dla naszej Danusi. W tym miesiącu zaskoczyła mnie na maksa. Z cętkami jeszcze jakoś batalię wygrałam ,ale pawie oczka , no tu prawie ,że poległam. Pawia nie uszyję , biżuterii nie wydziergam o malowaniu też nie było mowy . Pomyślałam ,że chyba pora przyznać się do porażki i dać sobie spokój w tym miesiącu. Niespodziewanie jednak dla mnie samej zaistniała potrzeba wykonania czegoś drobnego w dowód mojej ogromnej wdzięczności za okazane serce chorym dzieciom z oddziału onkologicznego ( o tym napiszę Wam za jakiś czas oddzielnego posta) W domu nie miałam nic, a że był weekend i do miasta daleko znalazłam tylko serce ze sklejki i serwetkę , na której motywy kojarzą mi się z pawim oczkiem , ale co ważniejsze pasują kolorystycznie do wyzwania naszej szefowej

do kompletu poczyniłam od razu zakładkę do książki :)

Pawie pióra uwielbiam , kojarzą mi się z niezwykłą elegancją i dostojeństwem . Niestety nie mam nic z motywem pawich piór , więc ponownie wychodzi na to że tak jak cętki , tak i pawie oczka preferuję tylko w przyrodzie.

Piękny prawda ?

Pozdrawiam Was ciepło z płaczącej deszczem Biebrzmilskiej Krainy